"Najinteligentniejsi nie są najsilniejsi. To ci, którzy wykazują się większą determinacją, duchem walki i mściwością. Inteligencja nie gwarantuje zwycięstwa."
~Guillaume Faye
Niedawny brutalny atak antify w Lyonie, w którego następstwie młody 23 letni francuski nacjonalista Quentin Deranque poniósł śmierć, przywołuje debatę o sensie dyskusji z radykalną, wojującą lewicą, anarchistami i innymi skrajnymi ruchami z umownej "lewej strony".
Przez lata byliśmy świadkami jak zachodnia prawica i konserwatyści polegający praktycznie jedynie na polemice i akademickich dyskusjach, odnoszą fiasko w starciu z wojującym lewactwem i spychani są do głębokiej defensywy, przyjmując rolę wiecznych ofiar i męczenników nadstawiających raz po raz policzek.
Nie chodzi jedynie o argument siły politycznych i światopoglądowych oponentów, a o ich Modus Operandi na wszystkich szczeblach, który nie odrzuca wykorzystania siły i przemocy, odrzuca za to przepraszanie i kajanie się, apologizując nawet czyny wykraczające daleko poza ramy prawne, tłumacząc je frazesami o obronie wolności, równości i demokratycznych praw, które uświęcają wszelkie środki.
Pokolenie rewolucji '68r. i jego bezpośredni następcy nie porzucili swoich poglądów, nie zliberalizowali, ani nie ucywilizowali ich. Ucywilizowali jedynie wizerunek, zamieniając kominiarki na marynarki, kije na mikrofony, a ulicę na parlamentarną mównicę. Owszem złagodzili nieco dyskurs, opanowując świetnie retorykę, jednak cel, który realizują choćby po trupach pozostaje ten sam i mimo, że "brudną robotę" pozostawiają "młodszym kolegom", roztaczają parasol ochronny wykorzystując swoje kompetencje i sprawowane urzędy.
Brak stanowczości, humanitaryzm i skłonność do kompromisu przyciągają jak magnes agresję i dominację, zwłaszcza ze strony rozumiejących tylko język siły. Opacznie rozumiane słowa Pisma Świętego o nadstawianiu drugiego policzka, to okazywanie słabości i masochizm, który prowadzi do całkowitej klęski. Również postawa konserwatywna, polegająca na konserwowaniu tego, co jeszcze pozostało do "ochrony" jest jedynie trwaniem, przypominającym chronienie starego lasu przed postępującą, intensywną wycinką bez sadzenia nowych drzew. Destrukcyjne procesy zachodzą tak szybko i gwałtownie, że flegmatyczna, konserwatywna postawa bez zdecydowanych reakcji i odwojowywania tego co utracone, to równia pochyła ku samozagładzie.
Zarówno w starciu cywilizacji, ideologii, jak i w walce o fizyczne przetrwanie, suchy intelekt, wiedza i technokratyczne podejście nie gwarantują zwycięstwa, a wręcz przegrywają z pierwotnymi instynktami i surową siłą połączoną z bezkompromisowością. Bez woli walki, determinacji, wiedza pozostaje bezużyteczna. Należy dążyć do synergii intelektu i wiedzy z fizycznymi możliwościami oraz wojowniczym nastawieniem. Trzeba wiedzieć o co się walczy, nie zapominając o tym, jak walczyć.
~Guillaume Faye
Niedawny brutalny atak antify w Lyonie, w którego następstwie młody 23 letni francuski nacjonalista Quentin Deranque poniósł śmierć, przywołuje debatę o sensie dyskusji z radykalną, wojującą lewicą, anarchistami i innymi skrajnymi ruchami z umownej "lewej strony".
Przez lata byliśmy świadkami jak zachodnia prawica i konserwatyści polegający praktycznie jedynie na polemice i akademickich dyskusjach, odnoszą fiasko w starciu z wojującym lewactwem i spychani są do głębokiej defensywy, przyjmując rolę wiecznych ofiar i męczenników nadstawiających raz po raz policzek.
Nie chodzi jedynie o argument siły politycznych i światopoglądowych oponentów, a o ich Modus Operandi na wszystkich szczeblach, który nie odrzuca wykorzystania siły i przemocy, odrzuca za to przepraszanie i kajanie się, apologizując nawet czyny wykraczające daleko poza ramy prawne, tłumacząc je frazesami o obronie wolności, równości i demokratycznych praw, które uświęcają wszelkie środki.
Pokolenie rewolucji '68r. i jego bezpośredni następcy nie porzucili swoich poglądów, nie zliberalizowali, ani nie ucywilizowali ich. Ucywilizowali jedynie wizerunek, zamieniając kominiarki na marynarki, kije na mikrofony, a ulicę na parlamentarną mównicę. Owszem złagodzili nieco dyskurs, opanowując świetnie retorykę, jednak cel, który realizują choćby po trupach pozostaje ten sam i mimo, że "brudną robotę" pozostawiają "młodszym kolegom", roztaczają parasol ochronny wykorzystując swoje kompetencje i sprawowane urzędy.
Brak stanowczości, humanitaryzm i skłonność do kompromisu przyciągają jak magnes agresję i dominację, zwłaszcza ze strony rozumiejących tylko język siły. Opacznie rozumiane słowa Pisma Świętego o nadstawianiu drugiego policzka, to okazywanie słabości i masochizm, który prowadzi do całkowitej klęski. Również postawa konserwatywna, polegająca na konserwowaniu tego, co jeszcze pozostało do "ochrony" jest jedynie trwaniem, przypominającym chronienie starego lasu przed postępującą, intensywną wycinką bez sadzenia nowych drzew. Destrukcyjne procesy zachodzą tak szybko i gwałtownie, że flegmatyczna, konserwatywna postawa bez zdecydowanych reakcji i odwojowywania tego co utracone, to równia pochyła ku samozagładzie.
Zarówno w starciu cywilizacji, ideologii, jak i w walce o fizyczne przetrwanie, suchy intelekt, wiedza i technokratyczne podejście nie gwarantują zwycięstwa, a wręcz przegrywają z pierwotnymi instynktami i surową siłą połączoną z bezkompromisowością. Bez woli walki, determinacji, wiedza pozostaje bezużyteczna. Należy dążyć do synergii intelektu i wiedzy z fizycznymi możliwościami oraz wojowniczym nastawieniem. Trzeba wiedzieć o co się walczy, nie zapominając o tym, jak walczyć.
❤41🔥10🫡8👍2
Podczas naszej ostatniej wizyty w Budapeszcie, oprócz podtrzymania kontaktów z węgierskimi przyjaciółmi z Legio Hungaria, mieliśmy również okazję poznać przedstawicieli innych środowisk nacjonalistycznych z Europy, w tym chorwackiej grupy Prevrat, co daje możliwość lepszego zrozumienia sytuacji na Bałkanach i poznania chorwackiego optyki na sytuację w tym regionie.
❤62👏10🫡10👍1
Ujeżdżaj tygrysa!
W czasach destrukcyjnego progresywizmu i wszechobecnego raka liberalizmu toczącego współczesny świat, zachowaj wewnętrzną niezależność i szlachetność ducha.
W koncepcji ujeżdżania tygrysa serwowanej przez włoskiego filozofa Juliusa Evolę, dzikie i nieprzewidywalne zwierze symbolizuje nowoczesne siły rozkładu charakteryzujące nowoczesny świat, burzące tradycyjne wartości i niszczące fundamenty na których zbudowana została nasza cywilizacja. Tygrys w evoliańskiej filozofii jest uosobieniem nieokiełznanej siły oraz niebezpieczeństwa, a bezpośrednia konfrontacja ze zwierzęciem oznacza nieuchronną klęskę i pożarcie. Mimo, że dosiadanie i jazda na grzbiecie bestii sama w sobie jest niebezpieczna i brawurowa, to zatrzymanie się lub upadek stanowi o wiele większe zagrożenie i pewną zgubę. Najrozsądniejszym zatem stanem, mimo wszystko jest ujeżdżanie drapieżnego stworzenia i czekanie, aż to się zmęczy, co daje szansę na pokonanie go.
Evola stawia więc tezę, że bezpośredni opór przeciw destrukcyjnym siłom współczesnego świata nie ma sensu, a wydarzenia epoki powinny biec swoim torem. Człowiek powinien jednak zadbać o to, by nie dać się pochłonąć i skorumpować tym siłom, a jego starania powinny się koncentrować wokół samorozwoju i uszlachetniania, dążąc do osiągnięcia stanu arystokracji ducha opierającego się się na cnocie i intelekcie.
Z częścią poglądów Juliusa Evoli zawartych w koncepcji ujeżdżania tygrysa można się zgodzić, jednak zaniechanie całkowitego oporu wobec wyniszczających sił charakteryzujących nowoczesny świat może nieść za sobą zgubne konsekwencje. Mimo, że historia nie raz pokazała, że idee, prądy intelektualne charakteryzujące dane epoki są cykliczne i mają zarówno początek jak i koniec, to niektóre procesy mogą nieść za sobą nieodwracalne, negatywne zmiany, a ich koniec nie oznacza wcale całkowitego odwrócenia trendów na pozytywne.
Dla nacjonalisty opór wobec systemu czy negatywnych tendencji degenerujących naród powinien być obowiązkiem. Nie chodzi jednak o próby doraźnej naprawy całkowicie zdegenerowanego, zepsutego systemu, a o zburzenie go i budowę zdrowych fundamentów na jego zgliszczach. W czasach upadku wartości, jako nacjonaliści powinniśmy obnażać zło, brak zasad i moralności, tworzyć gdzieś na marginesie alternatywę do zastanej rzeczywistości, własną kontrkulturą walczyć ze szkodliwymi antykulturowymi trendami i czekać na dogodny moment, aż demoliberalny system zje własny ogon i runie pod ciężarem własnego zepsucia.
W czasach destrukcyjnego progresywizmu i wszechobecnego raka liberalizmu toczącego współczesny świat, zachowaj wewnętrzną niezależność i szlachetność ducha.
W koncepcji ujeżdżania tygrysa serwowanej przez włoskiego filozofa Juliusa Evolę, dzikie i nieprzewidywalne zwierze symbolizuje nowoczesne siły rozkładu charakteryzujące nowoczesny świat, burzące tradycyjne wartości i niszczące fundamenty na których zbudowana została nasza cywilizacja. Tygrys w evoliańskiej filozofii jest uosobieniem nieokiełznanej siły oraz niebezpieczeństwa, a bezpośrednia konfrontacja ze zwierzęciem oznacza nieuchronną klęskę i pożarcie. Mimo, że dosiadanie i jazda na grzbiecie bestii sama w sobie jest niebezpieczna i brawurowa, to zatrzymanie się lub upadek stanowi o wiele większe zagrożenie i pewną zgubę. Najrozsądniejszym zatem stanem, mimo wszystko jest ujeżdżanie drapieżnego stworzenia i czekanie, aż to się zmęczy, co daje szansę na pokonanie go.
Evola stawia więc tezę, że bezpośredni opór przeciw destrukcyjnym siłom współczesnego świata nie ma sensu, a wydarzenia epoki powinny biec swoim torem. Człowiek powinien jednak zadbać o to, by nie dać się pochłonąć i skorumpować tym siłom, a jego starania powinny się koncentrować wokół samorozwoju i uszlachetniania, dążąc do osiągnięcia stanu arystokracji ducha opierającego się się na cnocie i intelekcie.
Z częścią poglądów Juliusa Evoli zawartych w koncepcji ujeżdżania tygrysa można się zgodzić, jednak zaniechanie całkowitego oporu wobec wyniszczających sił charakteryzujących nowoczesny świat może nieść za sobą zgubne konsekwencje. Mimo, że historia nie raz pokazała, że idee, prądy intelektualne charakteryzujące dane epoki są cykliczne i mają zarówno początek jak i koniec, to niektóre procesy mogą nieść za sobą nieodwracalne, negatywne zmiany, a ich koniec nie oznacza wcale całkowitego odwrócenia trendów na pozytywne.
Dla nacjonalisty opór wobec systemu czy negatywnych tendencji degenerujących naród powinien być obowiązkiem. Nie chodzi jednak o próby doraźnej naprawy całkowicie zdegenerowanego, zepsutego systemu, a o zburzenie go i budowę zdrowych fundamentów na jego zgliszczach. W czasach upadku wartości, jako nacjonaliści powinniśmy obnażać zło, brak zasad i moralności, tworzyć gdzieś na marginesie alternatywę do zastanej rzeczywistości, własną kontrkulturą walczyć ze szkodliwymi antykulturowymi trendami i czekać na dogodny moment, aż demoliberalny system zje własny ogon i runie pod ciężarem własnego zepsucia.
❤23⚡6🔥6
Delegacja White Boys Gdańsk oddała hołd Quentinowi Deranque- francuskiemu nacjonaliście, który przed kilkoma dniami zginął w wyniku pobicia przez antyfaszystowską grupę Jeune Garde w Lyonie. Gdańscy nacjonaliści złożyli kwiaty i symboliczny znicz pod francuskim konsulatem w Gdyni.
Quentin- obecny! 🏴
Quentin- obecny! 🏴
❤41🫡18👏8
„Tam, gdzie chodzi o to, co sprawiedliwe, piękne i dobre, nie powinniśmy troszczyć się o opinie ogółu”
Te słowa przypisywane Sokratesowi idealnie określają postawę jaką powinien przyjmować w dzisiejszym świecie nacjonalista. Uniwersalne zasady i wartości takie jak sprawiedliwość, prawda, piękno i dobro pozostają niezmienne, a kierowanie się nimi, niezależnie od strachu, krytyki czy presji społecznej określa prawdziwą wartość człowieka.
Jako nacjonaliści często spotykamy się z niezrozumieniem czy to w szkole, na uczelni, w pracy czy wśród znajomych. Mimo, że stajemy po stronie prawdy i sprawiedliwości.
Liberalizm i progresywne poglądy serwowane w mediach, filmach, serialach, wylewające się zewsząd za sprawą globalistycznych korporacji i politycznych agend, otumaniają masy, narzucając im poglądy i tworząc społeczeństwo beznamiętnych konsumentów pozbawionych wyższych celów, ideałów i krytycznego myślenia. Sztuczna, globalna wioska zatomizowanych jednostek zamiast naturalnie spójnych, monokulturowych i monoetnicznych państw narodowych. Gotowa, wybiórcza i ukierunkowana medialna papka zamiast prawdy i krytycznego spojrzenia na fakty. Natychmiastowa gratyfikacja zamiast dyscypliny. Sztuczne relacje zamiast prawdziwych więzi. Takie przykłady można mnożyć godzinami. Żyjemy w czasach odwróconych wartości i antykultury. To nie oznacza jednak przyjęcia biernej postawy i płynięcia z prądem. Wręcz przeciwnie.
W rzeczywistości oplecionej mackami wspakultury, owładniętej wypaczonymi prądami humanizmu, walka o prawdę i piękno jest szczególnie ciężka i mozolna, ale też szczególnie potrzebna. Codzienna wewnętrzna walka każdego z nas z komfortem i spokojem, przedkładanymi przez wielu ponad wierność zasadom, wyższe cele, twórczą pracę jest dla każdego nacjonalisty fundamentem i podstawą do ciągłego rozwoju. Przyjęcie postawy defensywnej jaką jest brak reakcji na degenerację, patologię i zło dla własnego spokoju i nie narażania się na krytykę społeczną, jest aktem kapitulacji, świadectwem miałkości i braku kręgosłupa moralnego, który w konsekwencji może prowadzić do całkowitej apatii i zlania się ze światem antywartości, których tak bardzo nienawidzimy.
Pozorny i nadmierny komfort, zarówno fizyczny jak i psychiczny, w którym wszystkie potrzeby są zaspokajane, działa jak bańka odcinająca od rzeczywistości, znieczulenie, które zabija ambicję tworzenia i osiągania wielkich czynów. Im wygodniej żyjemy, tym bardziej boimy się stracić to, co mamy. Wybieramy spokojne, komfortowe życie tu i teraz, zamiast być może lepszego, ale niepewnego jutra o które trzeba zawalczyć.
Ideały hartują się w walce, przy napotkaniu i przezwyciężaniu oporu, przy konfrontowaniu poglądów i wartości z rzeczywistością. Tylko ten, który wierzy w to co robi i walczy, jest zdolny do osiągnięcia wielkich celów. Zatem wierzcie i walczcie, zaczynając od przezwyciężania swoich słabości!
Te słowa przypisywane Sokratesowi idealnie określają postawę jaką powinien przyjmować w dzisiejszym świecie nacjonalista. Uniwersalne zasady i wartości takie jak sprawiedliwość, prawda, piękno i dobro pozostają niezmienne, a kierowanie się nimi, niezależnie od strachu, krytyki czy presji społecznej określa prawdziwą wartość człowieka.
Jako nacjonaliści często spotykamy się z niezrozumieniem czy to w szkole, na uczelni, w pracy czy wśród znajomych. Mimo, że stajemy po stronie prawdy i sprawiedliwości.
Liberalizm i progresywne poglądy serwowane w mediach, filmach, serialach, wylewające się zewsząd za sprawą globalistycznych korporacji i politycznych agend, otumaniają masy, narzucając im poglądy i tworząc społeczeństwo beznamiętnych konsumentów pozbawionych wyższych celów, ideałów i krytycznego myślenia. Sztuczna, globalna wioska zatomizowanych jednostek zamiast naturalnie spójnych, monokulturowych i monoetnicznych państw narodowych. Gotowa, wybiórcza i ukierunkowana medialna papka zamiast prawdy i krytycznego spojrzenia na fakty. Natychmiastowa gratyfikacja zamiast dyscypliny. Sztuczne relacje zamiast prawdziwych więzi. Takie przykłady można mnożyć godzinami. Żyjemy w czasach odwróconych wartości i antykultury. To nie oznacza jednak przyjęcia biernej postawy i płynięcia z prądem. Wręcz przeciwnie.
W rzeczywistości oplecionej mackami wspakultury, owładniętej wypaczonymi prądami humanizmu, walka o prawdę i piękno jest szczególnie ciężka i mozolna, ale też szczególnie potrzebna. Codzienna wewnętrzna walka każdego z nas z komfortem i spokojem, przedkładanymi przez wielu ponad wierność zasadom, wyższe cele, twórczą pracę jest dla każdego nacjonalisty fundamentem i podstawą do ciągłego rozwoju. Przyjęcie postawy defensywnej jaką jest brak reakcji na degenerację, patologię i zło dla własnego spokoju i nie narażania się na krytykę społeczną, jest aktem kapitulacji, świadectwem miałkości i braku kręgosłupa moralnego, który w konsekwencji może prowadzić do całkowitej apatii i zlania się ze światem antywartości, których tak bardzo nienawidzimy.
Pozorny i nadmierny komfort, zarówno fizyczny jak i psychiczny, w którym wszystkie potrzeby są zaspokajane, działa jak bańka odcinająca od rzeczywistości, znieczulenie, które zabija ambicję tworzenia i osiągania wielkich czynów. Im wygodniej żyjemy, tym bardziej boimy się stracić to, co mamy. Wybieramy spokojne, komfortowe życie tu i teraz, zamiast być może lepszego, ale niepewnego jutra o które trzeba zawalczyć.
Ideały hartują się w walce, przy napotkaniu i przezwyciężaniu oporu, przy konfrontowaniu poglądów i wartości z rzeczywistością. Tylko ten, który wierzy w to co robi i walczy, jest zdolny do osiągnięcia wielkich celów. Zatem wierzcie i walczcie, zaczynając od przezwyciężania swoich słabości!
❤29👏6🫡4
Dziś mija czwarty rok od napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i wejścia konfliktu tlącego się od 2014 r. w pełnoskalowy wymiar. Od lutego 2022r. do dzisiaj rosyjska machina łącząca cechy imperializmów rosyjskich z przestrzeni kilku ostatnich wieków, wciąż zagraża Europie.
Europa, zwłaszcza zachodnia, zmęczona wojną, która teoretycznie rozgrywa się z daleka od jej stolic, przywykła już do tego konfliktu, zaczyna powoli mentalnie powracać na swoje dawne ospałe i przyzwyczajone do komfortu tory. Nawet w środkowo- wschodniej części kontynentu, również w Polsce, nastroje społeczne zaczynają się przesuwać na pozycje pacyfistyczne i ugodowe. Brakuje realnych przygotowań, długofalowych strategii, zwłaszcza w aspekcie społecznym i edukacyjnym oraz w zakresie obrony cywilnej.
Tymczasem fakty pojawiania się w polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskich dronów, być może testujących nasz łańcuch decyzyjny, akty dywersji na kolei czy trwające nieprzerwanie od kilku lat szturmy na polską granicę sprowadzonych z premedytacją z krajów Trzeciego Świata imigrantów są marginalizowane i traktowane jako niepowiązane ze sobą wydarzenia. Prawda natomiast jest taka, że pomimo braków i nieudolności w pewnych kwestiach, Federacja Rosyjska nadal gra w najwyżej lidze, jeśli chodzi o agenturę i działania poniżej progu wojny.
Zauważalne jest również całkowicie pozbawione sensu przelewanie niechęci do Ukraińców (często nawet uzasadnionej) na poparcie działań Federacji Rosyjskiej, która w swoich imperialnych zapędach może nie zatrzymać się na samej Ukrainie. Oddziaływanie FR nie musi być jednak stricte kinetyczne. Może być realizowane za pomocą mechanizmów gospodarczych, wszak nawet wśród naszych najbliższych sąsiadów nie brakuje chętnych do szybkiego porozumienia (co znamy z historii), bądź za pomocą agentury wpływu, gdyż pożytecznych idiotów już teraz nie brakuje. Na szeroko pojętej prawicy często słychać głosy o normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską, są również o wiele mniej stonowane fikołki po stronie przedstawicieli szerokiego frontu gaśnicowego jak wypowiedź Samueli Torkowskiej o przyjęciu Rosjan z otwartymi ramionami i poproszenie o pomoc w "denazyfikacji" polskiego rządu. To oczywiście tylko jeden z przykładów, których są dziesiątki, a które można bez problemu znaleźć w internetowej przestrzeni.
Mit konserwatywnej, opartej na tradycyjnych wartościach Rosji, będącej całkowitą odwrotnością i przeciwwagą dla "zgniłego zachodu" mimo że całkowicie rozjeżdża się z rzeczywistością, nadal rozbrzmiewa w części prawicowo- konserwatywnych środowisk. Prawda o tradycyjnej Rosji wygląda zupełnie inaczej.
Poza tyglem etnicznym i kulturowym, jaki zapewnia samo istnienie wielu różnych narodów w granicach jednego federacyjnego kraju, decydenci sprowadzają w dziesiątkach tysięcy imigrantów z dalekiej Azji i Afryki, by zastąpić w pracy i zabezpieczeniu kwestii demograficznych poległych i okaleczonych na froncie obywateli Federacji. Lasowanie mózgów społeczeństwa spotami i reklamami o mieszanych związkach i małżeństwach jest już rzeczą powszechną i nagminną w tym imperium tradycyjnych wartości. Również na realnym, nie demograficznym froncie, imigranci zwłaszcza z bratnich afrykańskich i azjatyckich krajów walczą ramię w ramię z Rosjanami, a ich liczba stale rośnie. Zgadnijmy, co się z nimi stanie po zakończeniu konfliktu?
Podsumowując: niezależnie od podejścia i stosunku do Ukrainy i Ukraińców, nie należy zapominać, kto w tej wojnie jest agresorem i kto przez wieki stanowił egzystencjalne zagrożenie dla istnienia naszego kraju i naszego narodu. Jeżeli natomiast ktoś ma wolę kierować się emocjami opartymi tylko na wydarzeniach historycznych, co jednak nie powinno być decydującym czynnikiem, niech nie traktuje historii wybiórczo i jednowymiarowo, ani nie mówi o pragmatyzmie.
Europa, zwłaszcza zachodnia, zmęczona wojną, która teoretycznie rozgrywa się z daleka od jej stolic, przywykła już do tego konfliktu, zaczyna powoli mentalnie powracać na swoje dawne ospałe i przyzwyczajone do komfortu tory. Nawet w środkowo- wschodniej części kontynentu, również w Polsce, nastroje społeczne zaczynają się przesuwać na pozycje pacyfistyczne i ugodowe. Brakuje realnych przygotowań, długofalowych strategii, zwłaszcza w aspekcie społecznym i edukacyjnym oraz w zakresie obrony cywilnej.
Tymczasem fakty pojawiania się w polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskich dronów, być może testujących nasz łańcuch decyzyjny, akty dywersji na kolei czy trwające nieprzerwanie od kilku lat szturmy na polską granicę sprowadzonych z premedytacją z krajów Trzeciego Świata imigrantów są marginalizowane i traktowane jako niepowiązane ze sobą wydarzenia. Prawda natomiast jest taka, że pomimo braków i nieudolności w pewnych kwestiach, Federacja Rosyjska nadal gra w najwyżej lidze, jeśli chodzi o agenturę i działania poniżej progu wojny.
Zauważalne jest również całkowicie pozbawione sensu przelewanie niechęci do Ukraińców (często nawet uzasadnionej) na poparcie działań Federacji Rosyjskiej, która w swoich imperialnych zapędach może nie zatrzymać się na samej Ukrainie. Oddziaływanie FR nie musi być jednak stricte kinetyczne. Może być realizowane za pomocą mechanizmów gospodarczych, wszak nawet wśród naszych najbliższych sąsiadów nie brakuje chętnych do szybkiego porozumienia (co znamy z historii), bądź za pomocą agentury wpływu, gdyż pożytecznych idiotów już teraz nie brakuje. Na szeroko pojętej prawicy często słychać głosy o normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską, są również o wiele mniej stonowane fikołki po stronie przedstawicieli szerokiego frontu gaśnicowego jak wypowiedź Samueli Torkowskiej o przyjęciu Rosjan z otwartymi ramionami i poproszenie o pomoc w "denazyfikacji" polskiego rządu. To oczywiście tylko jeden z przykładów, których są dziesiątki, a które można bez problemu znaleźć w internetowej przestrzeni.
Mit konserwatywnej, opartej na tradycyjnych wartościach Rosji, będącej całkowitą odwrotnością i przeciwwagą dla "zgniłego zachodu" mimo że całkowicie rozjeżdża się z rzeczywistością, nadal rozbrzmiewa w części prawicowo- konserwatywnych środowisk. Prawda o tradycyjnej Rosji wygląda zupełnie inaczej.
Poza tyglem etnicznym i kulturowym, jaki zapewnia samo istnienie wielu różnych narodów w granicach jednego federacyjnego kraju, decydenci sprowadzają w dziesiątkach tysięcy imigrantów z dalekiej Azji i Afryki, by zastąpić w pracy i zabezpieczeniu kwestii demograficznych poległych i okaleczonych na froncie obywateli Federacji. Lasowanie mózgów społeczeństwa spotami i reklamami o mieszanych związkach i małżeństwach jest już rzeczą powszechną i nagminną w tym imperium tradycyjnych wartości. Również na realnym, nie demograficznym froncie, imigranci zwłaszcza z bratnich afrykańskich i azjatyckich krajów walczą ramię w ramię z Rosjanami, a ich liczba stale rośnie. Zgadnijmy, co się z nimi stanie po zakończeniu konfliktu?
Podsumowując: niezależnie od podejścia i stosunku do Ukrainy i Ukraińców, nie należy zapominać, kto w tej wojnie jest agresorem i kto przez wieki stanowił egzystencjalne zagrożenie dla istnienia naszego kraju i naszego narodu. Jeżeli natomiast ktoś ma wolę kierować się emocjami opartymi tylko na wydarzeniach historycznych, co jednak nie powinno być decydującym czynnikiem, niech nie traktuje historii wybiórczo i jednowymiarowo, ani nie mówi o pragmatyzmie.
❤50🫡17👍7👏1
W sobotę przedstawiciele młodzieży z komórek AN z różnych stron kraju spotkali się w Warszawie na konferencji poświęconej zagadnieniu nowoczesnego aktywizmu.
Dyskutowano i wymieniano poglądy na temat formy, estetyki, metod skutecznego docierania z nacjonalistycznym przekazem do szerszego grona odbiorców.
Wydarzenie skierowane głównie do młodych aktywistów, było ważną i rozwijającą inicjatywą, która pozwoliła wymienić poglądy i przeprowadzić dyskusję przedstawicielom młodego pokolenia znającego najlepiej mentalność, zwyczaje oraz oczekiwania swoich rówieśników.
Dyskutowano i wymieniano poglądy na temat formy, estetyki, metod skutecznego docierania z nacjonalistycznym przekazem do szerszego grona odbiorców.
Wydarzenie skierowane głównie do młodych aktywistów, było ważną i rozwijającą inicjatywą, która pozwoliła wymienić poglądy i przeprowadzić dyskusję przedstawicielom młodego pokolenia znającego najlepiej mentalność, zwyczaje oraz oczekiwania swoich rówieśników.
❤51👏8🔥4
1 marca, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, Autonomiczni Nacjonaliści oddali hołd niezłomnym żołnierzom drugiej konspiracji, biorąc udział w marszach pamięci, upamiętnieniach m.in w Warszawie, Lublinie, Gdańsku, Szczecinie, Bydgoszczy, Suwałkach, Mińsku Mazowieckim.
❤47🔥10👏4
Forwarded from Nordland
Zapraszamy do przesłuchania naszego nowego kawałka z gościną wokalisty Impera Regnvm!
https://youtu.be/bEyjC2V9hAI?si=zsbW_zYmVIrIBwxF
@NordlandPL 🎤
https://youtu.be/bEyjC2V9hAI?si=zsbW_zYmVIrIBwxF
@NordlandPL 🎤
❤26🔥8👏3
To nie są tylko naklejki, kawałki samoprzylepnego papieru. To nośnik przekazu, przesłanie, manifest poglądów. Mały akt buntu. Sposób na "partyzancką" komunikację w przestrzeni miejskiej i zaznaczenia obecności na danym terenie. Sygnał dla osób o podobnych poglądach- jesteśmy tu! Działamy, nie tylko trwamy! Każdy z nas może, a nawet powinien prowadzić choćby taką formę walki, nawet będąc sam. Bierność i obojętność to kapitulacja. Bądź aktywny, dołącz do walki!
Zachęcamy do pobierania, produkcji i kolportowana materiałów dostępnych na kanale PropagANda
Zachęcamy do pobierania, produkcji i kolportowana materiałów dostępnych na kanale PropagANda
❤46🔥10🫡7👏2